23 Obserwuję
Arnika

Arnika

Magia indygo

Magia indygo - Richelle Mead Sydney okazała się o wiele ciekawszą bohaterką niż jej poprzedniczka z "Akademii wampirów". Rose była raczej jednowymiarowa, przewidywalna, natomiast Sydney to chodząca zagadka (nie tylko dla Adriana). Od początku poczułam do niej sympatię i nawet nie irytowała mnie tym ciągłym zmienianiem stosunku do Adriana - wszystkie jej działania były bardzo logiczne. Plusem jest też to, że nie przytłaczała nadmiarem rozważań wewnętrznych. W tej części autorka ujęła mnie pomysłem sprowadzenia uroczego demona w postaci małego kryształowego smoka. Skoczuś zajmuje teraz szczególne miejsce w moim sercu :) Natomiast Adrian... Co tu dużo mówić, zakochałam się w nim już, kiedy po raz pierwszy pojawił się w 2. części Akademii. Jego wytrwałość w zdobywaniu Sydney tylko sprawiła, że pokochałam go bardziej. Nie mogę się doczekać dalszego ciągu.